Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Okres między świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem to w firmie gdzie pracuję czas remanentu. Święta przypadły w tym roku w niedzielę i poniedziałek więc do Sylwestra jest kilka dni. Jest więc szansa, że dostanę trochę wolnego. Pierwsza myśl jaka się pojawia to pomysł by w końcu pojechać zimą w góry. Nie mam ambicji na zdobywanie najwyższych szczytów. Chcę tylko cieszyć się widokami i psychicznie odpocząć. Tak już mam, że w górach jakoś czuję się inaczej - odpoczywam mimo wysiłku podchodzenia na stoku czy schodzenia w doliny. Zaraz po świętach pogoda jest kiepska. Jest ciepło jak na grudzień i na nizinach nie ma śniegu. Codziennie obserwuję kamerki i wiem, że w Beskidach śniegu jest pod dostatkiem. Mam marne a w zasadzie żadne doświadczenie w zimowych wycieczkach biorę więc pod uwagę tylko jakieś łatwe trasy. Bardzo pomocna jest mapa-turystyczna.pl. Rozważam gdzie się wybrać. Może Szyndzielnia? Nie tutaj byłem we wrześniu. Barania Góra? Za daleko. Dzień jest krótki i nie zdążę obrócić w dwie strony. Ostatecznie zostają dwie opcje. Pierwsza Rysianka z Żabnicy i druga Błatnia z Jaworza.
Na piątek 30 grudnia zapowiadają poprawę pogody. Zapada szybka decyzja - jadę. Nastawiam budzik na 6 jednak gdy zaczyna dzwonić a za oknem dalej ciemno postanawiam jeszcze trochę poleżeć. Sprawdza się stare powiedzenie, że najtrudniej wyjść z domu. Jak już się wyjdzie to wszystko się układa. Tak jest i tym razem. Ruszam z domu dopiero o 8 i jadę w kierunku Bielska Białej. Nadal rozważam dwie opcje wycieczki i uznaję że jeśli będzie duży ruch to pojadę do Jaworza a jeśli będzie luźno to do Żabnicy. Jest w miarę pusto więc skręcam na S1 i kieruję się na Węgierską Górkę. Nawigacja w samochodzie jak zwykle głupieje i cały czas każe mi skręcać na "starą" drogę do Żywca. Potem przegapiam skręt na Żabnicę i muszę zawracać. W efekcie na miejscu jestem o 9:30. Jadąc od centrum Węgierskiej Górki na drodze pojawia się coraz więcej śniegu. W samej Żabnicy droga jest całkiem biała. Parking z powodu dużej ilości śniegu jest bardzo mały i brak na nim miejsca do zaparkowania. Zatrzymuję się więc wzdłuż drogi. Chwila na przygotowanie i ruszam w drogę.
W tym miejscu warto wspomnieć o miejscu z którego wyruszam. Jak podaje przewodnik Żabnica to duża wieś ciągnąca się na przestrzeni blisko 10km w dolinie potoku o tej samej nazwie na południowy wschód od Węgierskiej Górki. Wieś powstała prawdopodobnie w pierwszej połowie XVII w. Według Dziejopisu Żywieckiego pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1628 roku. W XIX w. Żabnica należała do najbiedniejszych wsi na Żywiecczyźnie. W 1838 roku dotychczasowy właściciel Adam Wielopolski sprzedał ją Karolowi Habsburgowi, który w dwa lata później zlikwidował nieźle prosperujący folwark. Drewniany kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej pochodzi z 1914 roku. W cztery lata później erygowano w Żabnicy samodzielną parafię odłączając wieś od parafii w Cieszynie. W osiedlu Skałka zachowała się drewniana kaplica mszalna z 1832 roku.W dolnej części wsi znajduje się pomnik poświęcony mieszkańcom pomordowanym przez hitlerowców we wrześniu 1939 roku. W Żabnicy można znaleźć kilka starych góralskich domów. Z osiedla Skała wybiegają szlaki znakowane zielono na Rysiankę , czarny na Halę Boraczą i czarny do schroniska Słowianka.
Od parkingu ruszam w górę asfaltową drogą kierując się zielonymi znakami. Pogoda jest bardzo dobra i wkrótce dochodzę do rozwidlenia dróg. Zielone znaki wskazują na lewą odnogę. Po około 25 minutach mijając nieliczne domy docieram do mostku nad potokiem. Tutaj zielony szlak odbija w prawo i wchodzi w las. Śniegu jest coraz więcej ale na szczęście szlak jest przetarty.
Szlak zielony na Rysiankę
Przez kilkadziesiąt minut idę przez las, dopiero po tym czasie z północy zaczyna się przebijać Beskid Mały a na wschodzie pojawia się piękny widok na Romankę.
Romanka
Widok na Beskid Mały
Szlak wychodzi na szeroką drogę by po chwili odbić ostro w prawo. Można łatwo przegapić ten skręt więc trzeba uważać. Dalej zakosami przez las wychodzimy na skraj Hali Pawlusiej. Tutaj spotykam pierwszego tego dnia turystę. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam widoki które z tego miejsca są bardzo ładne.
Dalsza droga przebiega chwilę wąską ścieżką przez las i wychodzi na Halę Rysiankę. Do tego miejsca kierowałem się nie tylko oznaczeniami szlaku ale też śladami innych turystów. W tym jednak miejscu ślady znikają i są tylko ślady nart. Słońce świeci prosto w oczy i nie bardzo wiem którędy trzeba iść na górę. Decyduję się na wejście prosto najkrótszą jak mi się zdawało drogą. Spod śniegu wystają czubki choinek więc śniegu jest dużo. Co kilka kroków zapadam się po kolana a czasem nawet głębiej. Po około 10 minutach dostrzegam w końcu zabudowania schroniska na Rysiance. Cała trasa w górę zajęła mi ponad 2 godziny. Widoki zapierają dech w piersiach. O takich widokach zawsze marzyłem. Przejrzystość powietrza jest rewelacyjna. Babia Góra, Pilsko, Mała Fatra i przede wszystkim Tatry są doskonale widoczne. Najpierw jednak wchodzę do schroniska kupić tradycyjne magnesy na lodówkę i coś do przekąszenia w drodze powrotnej. W środku jest około 10 osób a przed schroniskiem kolejne kilka osób się kręci. Wychodzę przed schronisko i zaczynam "sesję zdjęciową".
Schronisko na Rysiance
Widok na Babią Górę i Pilsko
Tatry
Zbliżenie na Tatry
Panorama
Mała Fatra
O godzinie 12 zaczynam schodzić w dół tą samą trasą. Znowu zapadam się w śnieg ale po dojściu do lasu znajduję zielony szlak i ruszam dalej. Wiem już gdzie trzeba skręcać i całość drogi pokonuję w niecałe 1,5 godziny. Po drodze mijam kilku turystów wchodzących do góry. Przekraczam mostek nad potokiem i wchodzę na zaśnieżony asfalt prowadzący na parking gdzie zostawiłem samochód.
Zaśnieżona asfaltowa droga w Żabnicy
Potok Żabnica
Wsiadam do samochodu i po chwili jadę już w stronę domu. Wyjeżdżając z Węgierskiej Górki na trasę S1 moim oczom ukazuje się smog nad kotliną żywiecką.
Pierwsza zimowa wycieczka w góry była bardzo udana i chyba takie przedsylwestrowe wycieczki staną się u mnie tradycją, a może w styczniu lub lutym odwiedzę jeszcze jakieś miejsca?
1 września 2019 TRASA: Gostyń - Łaziska Średnie - Hałda Skalny Dzisiaj taki nietypowy wpis bo w góry nie mam czasu jechać ale za to po okolicy trochę mogłem dziś pojeździć. Razem z córką wybraliśmy się na wycieczkę rowerową na Hałdę Skalny. Jak wiadomo na Śląsku hałd pokopalnianych jest dużo ale ja mam najbliżej do tej przy Kopalni Bolesław Śmiały w Łaziskach. O samej trasie nie ma co za bardzo pisać więc dam tylko fotki z samej hałdy. Widać z niej naprawdę sporo choć przejrzystość powietrza była dzisiaj słaba to jednak okoliczne miasta udało się sfotografować. Beskidy były słabo widoczne choć przy dobrych warunkach widać stąd nawet Tatry i Gorce. Tychy Tychy Tychy Tychy Beskidy Moja rodzinna wioska. W tle Beskid Mały Elektrociepłownia w Tychach Fabryka Fiata w Tychach Browary Tyskie i kościół pw. Marii Magdaleny w Tychach KWK Ziemowit Wieżowiec w Tychach Brama Słońca w Tychach Jezioro Wicie w Wyrach Prawdopodobnie Kopalnia...
7 sierpnia 2020 TRASA: Piwniczna Zdrój - Jarzębaki - Górska Kaplica - Piwniczna Zdrój Nagrana trasa: Piwniczna Zdrój - Jarzębaki - Krzyż Milenijny - Piwniczna Zdrój | mapa-turystyczna.pl To już ostatni dzień naszego pobytu w Piwnicznej, więc chcemy jeszcze wykorzystać czas żeby coś pozwiedzać. W internecie znaleźliśmy informację, że w pobliżu znajduje się Górska Kaplica Narodu Polskiego i Krzyż Milenijny. Okazało się, że jest on w pobliżu przysiółka Jarzębaki, który odwiedziliśmy kilka dni wcześniej. Ruszamy więc tak jak wtedy skrótem do żółtego szlaku. Idziemy nawet trochę dalej za przysiółek a potem wracamy bezszlakowo aby trafić do tej kaplicy.Dzisiaj Tatry są niewidoczne. Bardzo pomocna okazała się aplikacja w telefonie mapy.cz w której zaznaczone są nawet bardzo małe ścieżki i dzięki temu bez problemów znajdujemy właściwą drogę w całej plątaninie dróg i wąskich ścieżek. Sama ...
30 czerwca 2019 TRASA: Jaworze - Siodło pod Przykrą - Błatnia Upalna niedziela już od samego rana. Mimo tej wysokiej temperatury pakujemy się z całą rodziną w góry. Dzisiaj wybór padł na Błatnią. Wstajemy o 6:30 i pakujemy plecaki. Dziś większość miejsca zajmuje woda. Przed 8 wsiadamy do samochodu i po niecałej godzinie parkujemy na parkingu przy żółtym szlaku w Jaworzu. Droga od samego początku wiedzie pod górę ale na szczęście idziemy lasem i temperatura nie daje się mocno we znaki. Nie spieszymy się bo nie chcemy zrażać dzieci do gór więc dostosowujemy tempo do najmłodszego uczestnika wycieczki. Czasem więc idziemy żółwim tempem, a czasem prawie biegniemy. Podziwiamy piękny bukowy las i powoli zdobywamy wysokość. Mniej więcej po godzinie wędrówki wchodzimy na Siodło pod Przykrą gdzie z lewej strony dołącza do naszego żółtego, szlak niebieski z Wapienicy. Dalej już odkrytym terenem idziemy w stronę schroniska PTTK na Błatniej. Po drodze zbieramy oczywiście jagody. W schronisku j...
Komentarze
Prześlij komentarz